poniedziałek, 28 grudnia 2015

Preparaty do kalkomanii Mr. Mark Setter Neo i Mr. Mark Softer Neo (recenzja)


Jednym z istotnych etapów w budowie replik redukcyjnych jest nakładanie kalkomanii.

Aby dobrze położyć często skomplikowane wzory kalkomanii, konieczna jest szczególna ostrożność i właściwe przygotowanie powierzchni modelu. Generalnie powierzchnia powinna być gładka, aby kalka ułożyła się możliwie najlepiej. Taką powierzchnię zapewniają farby o charakterze połysku (gloss), lakiery układane na powierzchnie malarskie (np. GX100 Super Clear III) lub inne specyfiki dające błyszczącą powierzchnię. Jednym z nich jest np. popularny płyn do konserwacji podłóg.

Mając już błyszczącą powierzchnię możemy aplikować kalkomanię. Tu naprzeciw modelarzom wychodzi japońska firma Gunze, która oferuje dwa specjalne preparaty ułatwiające prawidłowe ułożenie kalkomanii. Oba oferowane są w wygodnych prostokątnych słoiczkach .o pojemności 40 ml. Każdy ma wbudowany w nakrętkę pędzelek ułatwiający aplikację płynu.  Na podkreślenie zasługuje fakt, że jest to kolejna, nowa generacja płynów do kalek oznaczona jako NEO. Jej zaletą w odróżnieniu do poprzedniej serii jest to, że nie reagują na układane powierzchnie modelu. 



Pierwszy z nich to preparat do układania kalek Mr. Mark Setter Neo (MS-234) - jest to płyn stosowany pod kalkomanię. Jego zadaniem jest dobre związanie z powierzchnią i ułożenie na niej. Pełni więc dwie funkcję: ułatwia przyleganie do powierzchni oraz jednocześnie zmiękcza kalkę.



Drugi specyfik - Mr. Mark Softer Neo (MS- 233) to płyn zmiękczający stosowany po nałożeniu kakomanii. Pełni rolę zmękczacza po zaaplikowaniu na powierzchnię modelu, zwilżając jej powierzchnię płynem za pomocą pędzelka wbudowanego w nakrętkę. Kalkomania znacząco zmiękcza się pod wpływem płynu. Dzięki temu , że jest bardziej elastyczna doskonale układa się nawet na skomplikowanej powierzchni modelu (linie podziału blach, nity, wypusty, itp.).



Po nałożenu płynu na kalkę widoczne jest charakterystyczne jej pomarsczenie, co może budzić obawy. Jednak po odparowaniu kalka prostuje się, dając finalnie pięknie przylegającą do powierzchni modelu. Stosując dwa opisywane płyny możemy mieć większą kontrolę w układaniu wzorów na modelu. Do testów na cele tego materiału użyłem dość dużych kalkomanii (replika w skali 1:32), oczekując efektu. Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony efektem, co być może widać na załączonych zdjęciach.   












Na koniec dziękuję dystrybutorowi produktów Mr.Hobby w Polsce za udostępnienie materiałów na cele tej recenzji.

wtorek, 22 grudnia 2015

German 3t 4x2 Truck w/2cm FlaK 38 (2 in 1, Smart Kit), Dragon 1:35 (INBOX)

Chiński producent wydał kolejną ciekawą propozycję dla miłośników kołowców okresu IIWŚ.
Tematem jest niemiecki koń roboczy okresu apokalipsy. Produkty Dragona nie trzeba specjalnie reklamować:  słyną z dokładności odwzorowania, ilości części (zdetalowanie!) i dokładnością spasowania. Oczywiście można podważać te teorie niektórymi produktami, ale zasadniczo marka ta cieszy się uznaniem w świecie plastikowego modelarstwa redukcyjnego.


Dragon zadbał o ciekawą i przyciągającą planszę barwną zwieńczającą opakowanie.

  

Mimo, że mamy do czynienia z edycją Smart Kit, zawartość pudła zapowiada ciekawą zabawę z modelem. Mamy tu sporo ramek z częściami w kolorze jasnoszarym, jedną ramkę z elementami przezroczystymi, małą blaszkę, arkusz kalkomanii i element z miękkiego tworzywa imitujący zwiniętą część plandeki (DS).  Instrukcja montażu modelu typowa dla Dragona, dość chaotyczna i możliwie z błędami.





Model można wykonać w dwóch wersjach (2 in 1): z działkiem Flak 38 z wysokimi, pełnymi burtami i w klasycznym wydaniu z burtami ażurowymi.












Instrukcja typowa dla Dragona.
Dla mnie jedna ze słabszych stron zestawów tego producenta.




Do wyboru mamy kilka ciekawych schematów malowania:



Zestaw jest godny polecenia. Do niedawna mieliśmy do wyboru niewiele replik tego ciekawego pojazdu. Do tej pory Dragon wydał kilka wariantów Opla Blitz a ja osobiście mam nadzieję, że będzie ich jeszcze więcej.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

MILLENNIUM FALCON (STAR WARS: THE FORCE AWAKENS), BANDAI 1:144 (INBOX)

 
Wspominałem o tym modelu we wcześniejszym poście.
Dla mnie jest to model tego roku. Nie tylko z uwagi na sentyment do Gwiezdnych Wojen i tegorocznej premiery 'Przebudzenia Mocy', ale ze względów czysto modelarskich opartych na precyzji wykonania i zdetalowaniu tego ciekawego statku powietrznego.

Zestaw zawiera model Sokoła , który grał w najnowszej części sagi. Skala modelu: 1 : 144.
Opakowanie kolejnego z serii SW modelu wydanego przez japońskiego producenta imponuje ciekawą grafiką oraz rozmiarami. Zawartość pudła spowodowała jego 'otyłość' dającą się wyróżnić na tle innych zestawów tej firmy a także innych.



Po otwarciu pudła widać masę ramek z częściami misternie zapakowane w folię.
Oprócz tego mamy dwa duże zestawy kalkomanii (wodne i samoprzylepne) oraz dokładną instrukcję montażu.








 
Jak wspomniałem,  jakość detali jest imponująca a ilość części dopełnia bogactwo szczegółów. Jak wszystkie modele tej serii składać można bez użycia kleju (tak!). Dowodzi to jakości wykonania i spasowania części. Do szybkiego montażu wystarczą więc dobre cążki (napiszę o tym w innym poście) i nożyk. Osobiście używam kleju modelarskiego do polistyrenu do utrwalenia konstrukcji, ale wierzcie mi, że nie jest to konieczne.

Sokoła można wykonać w dwóch pozycjach: w locie i na płozach.
Pozycja w locie - umożliwia to załączona podstawka z imitacją pustynnego podłoża.




Instrukcja montażu, choć w języku japońskim jest bardzo dokładna i ciekawie przedstawia etapy montażu płatowca. Kolejność etapów jest ważna - w innym wypadku możemy mieć problem z prawidłowym złożeniem modelu.



Sokoła można wykonać z podświetlanym napędem dzięki dedykowanemu do modelu zestawowi, który można dodatkowo zakupić. Zestaw ów składa się z elementu zasilającego na baterie oraz diod led z okablowaniem. Wszystko ładnie i prosto się komponuje, co ułatwia fragment instrukcji poświęcony temu wariantowi. Wadą dodatkowego zestawu jest cena. Kosztuje niemal drugie tyle, co model. Pozostaje więc własna inwencja twórcza i dostępne na rynku komponenty w  konkurencyjnych cenach. No i frajda z kolejnego wyzwania, które w modelarstwie jest normą i nowym wyzwaniem dającym dodatkową satysfakcję i emocje w budowaniu repliki redukcyjnej.

Do zestawu dołączony jest duży arkusz kalkomanii do barwienia poszycia fragmentów płatowca. Ja osobiście rezygnuję z tego wariantu na rzecz malowania po wstępnym przygotowaniu i maskowaniu powierzchni.

 

Proces malowania Sokoła ułatwić może barwna plansza z wizerunkiem tego wyjątkowego pojazdu. Plansza dostępna jest na ostatniej stronie instrukcji montażu modelu. Można się na niej wzorować także pod kątem nanoszenia śladów eksploatacji i uszkodzeń, dobrze widocznych na grafice.



Tyle o zawartości zestawu.
Niebawem relacja z budowy Falcona i finałowa galeria.



Spotkanie Wigilijne z IPMS Świdnica

W ostatnią sobotę (19.12.2015) miałem przyjemność uczestniczyć w spotkaniu Wigilijnym z klubem IMPS Świdnica. Jako stały sympatyk tego uznanego klubu modelarskiego zostałem zaproszony na spotkanie, z czego z przyjemnością skorzystałem. Rozmów na tematy modelarskie i nie tylko nie było końca! Dziękuję za wspólne spotkanie, życząc jeszcze raz Wesołych Świąt i Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku !

Poniżej pamiątkowe zdjęcie z partyzanckiego ujęcia :)


niedziela, 20 grudnia 2015

SNOWSPEEDER,  Revell 1:52 (Inbox i relacja z budowy modelu)

Premiera kolejnej części Gwiezdnych Wojen spowodowała ożywienie tematu w branży modelarskiej. Kilku producentów stanęło na wysokości zadania i wypuściło z tej okazji kolka ciekawych modeli. Dla mnie niekwestionowanym liderem jest firma BANDAI, która wydała przepięknie modele redukcyjne wielu pojazdów i postaci z filmu.
 
Znana w świecie marka Revell nie pozostaje w tyle i także oferuje kilka ciekawych modeli rodem z tej słynnej sagi. W moje ręce wpadł bez większego entuzjazmu model ścigacza.





Snowspeeder w wydaniu firmy Revell nie przekonywał mnie. Pierwszą dziwną rzeczą jest podziałka: 1:52 ...
Kilka pozostałych nowych modeli z serii SW ma jeszcze dziwniejsze podziałki (1: 110, 1: 90, itd.).
Zawartość modelu to kilka niewielki ramek z dość dobrze odlanymi częściami. Byłem przygotowany na zabawkę do złożenia przez mało zaawansowanego modelarza, a trafiłem na prosty ale dość dokładny model redukcyjny. Mając jednak wcześniej w rękach model Bandai nie spodziewałem się rewelacji. Tym bardziej za cenę, jaką oferują dystrybutorzy (trzy - cztery razy niższą niż za produkt japoński).

Przebieg montażu to krótka przygoda: zaledwie kilkanaście części włącznie z imitacją wnętrza.
Model postanowiłem wykonać niestandardowo, jako wraz z użyciem własnych dodatków. Inspiracją była grafika z gry na konsolę:




Biorąc pod uwagę zakres dostawy modelu, wyzwanie było spore.
Ale chęć wykonania modelu w takim wydaniu była duża. Zważywszy na moje spore doświadczenie w budowie modeli rozbitych, także w śnieżnej scenerii nie zwlekałem z zebraniem myśli i potrzebnych materiałów.

Pierwszym krokiem było sklejenie bryły modelu. Zaraz po tym obciąłem część jednego ze skrzydeł, aby móc łatwiej wykonać imitację jego zagłębienia w śnieżnej pokrywie. Z cienkiej blaszki wykonałem uszkodzenia elementów jednego skrzydła, uchylając niejako pokrywę inspekcyjną jednostki napędowej.




Po włożeniu owiewki, którą zabezpieczyłem taśmą model pokryłem jasno-szarym podkładem Mr. Hobby. Następnie nałożyłem lakier bezbarwny tego samego producenta a po wyschnięciu dwie solidne warstwy lakieru do włosów. Po co lakier do włosów? Aby uzyskać efekt zużycia pojazdu w wyniku dużej eksploatacji. Na lakier do włosów naniosłem ciemno-szarą farbę Tamiya, po czym zmyłem ją twardymi pędzlami i zużytymi szczoteczkami do zębów. Końcowy efekt to śladowe pozostałości ciemnego odcienia farby imitujące obicia i odrapania pojazdu. Żeby była jasność: nie podebrałem lakieru do włosów żonie. Kupiłem sobie własny, podobnie jak suszarkę do włosów, która będzie zapewne nie raz bohaterem relacji z budowy.

W międzyczasie robiłem podstawkę. Jako bazę wykorzystałem białą płytę PVC o gr. 10 mm o wymiarach 20 x 36 cm. Płytę pokryłem szpachlą do drewna, formując wstępne nierówności terenu.




Następnie, wytyczając miejsce 'lądowania' ścigacza zacząłem formować śnieżny krajobraz. Wykorzystałem do tego świetny specyfik Tamiya (Texture snow grease) wspomagając się innymi, domowymi sposobami.

Po osadzeniu modelu w docelowym miejscu (wsparłem go na kilku drutach dla poprawy stabilności przytwierdzonych do podstawy za pomocą kleju CA), zabrałem się za wykończenia malowania i weatheringu.

Finalnie mocno przetarłem białą farbą olejną model metodą 'suchego pędzla', nadając ton oblodzenia i ośnieżenia płatowca.

Finalna galeria poniżej:



















X WING Resistance BANDAI 1:72 (galeria)

Przedstawiam galerię ukończonego modelu myśliwca X Wing z VII części sagi SW (TFA).
Budowa modelu przebiegła bez większych problemów. Wykończenia, ślady eksploatacji wykonałem z pomocą farb olejnych dla artystów (Talens) oraz dedykowanym specyfikom produkcji AK Interactive i MIG Production.








Po premierze filmu w kinie i udanym wypadzie do kina zabieram się za kolejny projekt -tym razem statek powietrzny Hana Solo...




poniedziałek, 7 grudnia 2015

RESISTANCE X - WING FIGHTER, BANDAI 1:72 (INBOX)

Po raz kolejny miałem przyjemność sięgnąć po model firmy BANDAI z serii STAR WARS.
Seria modeli, które wypuściła ta uznana japońska firma rzuciła poważne wyznanie innym producentom redukcyjnych modeli. Wielu miłośników gwiezdnej sagi było pod wrażeniem wyrobów innego dalekowschodniego producenta (Fine Molds), ale delikatnie mówiąc nie ma w ogóle porównania do najnowszych wyczynów BANDAI. 
I oby taki poziom wykonania zaskakiwał nas, modelarzy coraz częściej.

Tyle wstępu.

Tym razem zabrałem się za model myśliwca X WING z nowej części sagi (TFA).
Zestaw zawiera model redukcyjny w skali 1:72. Zawartość pudła dość bogata: kilka ramek z kolorowymi wypraskami, podstawka, dwa rodzaje kalkomanii (wodne i samoprzylepne) oraz instrukcja z doskonale obrazującymi schematem składania a także malowania gwiezdnego płatowca.

Model można wykonać w dwóch wariantach: w locie na podstawce, lub statycznie na płozach.
Jakość modelu to wzór dla innych producentów: detale bardzo wyraźne, jakość plastiku najwyższa.

Spasowanie części jest tak doskonałe, że model w zasadzie można wykonać bez użycia kleju!
W kolejnym poście zamieszczę krótki opis przebiegu budowy oraz galerię końcową.



Ciekawie ilustrowane opakowanie zestawu

Bogata zawartość pudła. Na podkreślenie zasługują multi-kolorowe części modelu 

Czytelna i drobiazgowo opisana instrukcja montażu.