poniedziałek, 18 stycznia 2016

NOSTROMO, 1:960 (GALERIA)

Poniżej galeria ukończonego modelu NOSTOMO w skali 1:960.



















NOSTROMO, 1:960 (INBOX)

Nostromo to słynny bohater kultowego filmu Ridleya Scotta 'ALIEN' (Obcy).
Fabuła ósmego pasażera tego promu kosmicznego spopularyzowała film i sam pojazd.
Nie ma zbyt wiele replik tego promu. W moje ręce dostał się prawdziwy unikat: winylowy model wyprodukowany przez japońską firmę Haylcon.


 
 
Model wyprodukowano w latach dziewięćdziesiątych. Wypuszczono krótką serię, jaka ucieszyła zaledwie garstkę fanów. Reszta musiała poszukiwać model na rynku wtórnym, osiągając przy tym ciekawe (!) ceny.
 
Zestaw w podziałce 1:960 (!) zawiera kilka dużych elementów odlanych w miękkim winylu. Odwzorowanie detali jest dość dobre, choć sam materiał trudny w obróbce i montażu. Kilkadziesiąt pozostałych detali wykonanych jest metoda wtryskową techniką short - run. Jak się domyślacie, daje to średnie efekty wymagające dopracowania i cierpliwości.
 
 
 
 
 na warsztacie...
 
 
Budowa jest pozornie łatwa (duże elementy), wymaga uzupełnienia wielu ubytków powstałych w wyniku ich montażu. Uzbroić się trzeba w szpachle , żywicę, dużo kleju CA (doskonale spaja winyl), papier ścierny. Po zmontowaniu replika wymaga nie mniej podkładów, farb, itd.
Mimo podziałki (1:960), dającej złudzenie dużego pomniejszenia po zmontowaniu replika ma imponujące rozmiary: dł. 38 cm, szer. 23 cm i wys. ok 13 cm.
 
W kolejnym poście przedstawię galerię ukończonego modelu. 

MILLENNIUM FALCON, BANDAI 1:144 (WORKSHOP) cz. 6

Dopracowanie detali i prace końcowe.
 
Końcowy etap budowy Falcona to dopieszczanie pozostałych detali.
Dopracowałem tu finalny wygląd wieżyczek strzelniczych i anteny.
Podobnie jak kadłub płatowca nałożyłem na detale wash z farby olejnej w odcieniu ciemnoszarym.
Antena, przed nałożeniem ciemnobrązowego washa poddana została jeszcze zabiegom polegającym na dodaniu drobnych obić i otarć, które wykonałem cienkim pędzlem (00) i farbą celulozową silver z palety Mr. Color (H). Końcowy efekt, dający imitację otarć do 'żywego metalu' anteny wg dobrze urozmaica strukturę modelu.
 
 
Na koniec w/w elementy zwerniksowałem matowym lakierem (aerograf i produkt Mr.Hobby serii 'H'). Po wyschnięciu gotowe elementy zamontowałem w miejscu docelowym - tym razem bez użycia kropli kleju  (bardzo dobre spasowanie gwarantujące stabilność połączenia). 
 
Po zamontowaniu wszystkich detali replika Falcona Millennium wygląda jak niżej.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kolejny odcinek poświęcony będzie budowie podstawki (imitacja pustyni), a na deser końcowa galeria.
 
cdn.

czwartek, 14 stycznia 2016

MILLENNIUM FALCON, BANDAI 1:144 (WORKSHOP) cz. 5

W tej części opisuję etapy nanoszenia śladów eksploatacji.
Jest to jeden z bardziej pracochłonnych etapów, wnoszący jednak zasadniczą pracę i dający finalnie realistyczny efekt. Technik postarzania modeli jest wiele. Podobnie, jak wykonania obić, otarć i śladów atmosferycznych. Ważne jest to, aby robić to z umiarem, aby uzyskać realistyczny efekt końcowy. Tu jednak wszystko kwestią gustu - jeśli ktoś lubi 'przerysować' efekt, nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak zrobić. Pamiętając, że modelarstwo to zabawa i możliwość własnej interpretacji zmierzającej do satysfakcji.
 
Poprzedni etap zakończyłem na pozostawieniu modelu do wyschnięcia po nałożeniu płukanki.
Po wyschnięciu zwerniksowałem replikę matowym lakierem, uzyskując satynowa powierzchnię. Zabezpieczyłem więc wash przygotowując powierzchnie do dalszych prac.
 
 
 
 
Obicia.
Etap ten zacząłem od nanoszenia drobnych obić. Cienkim pędzlem nanosiłem stopniowo adekwatne  
obicia warstwy wierzchniej poszycia Sokoła. Zasada jest prosta: używam odcieni kolorów jaśniejszych od powierzchni, na które je nanoszę. Urozmaicam je ciemnymi odcieniami, dając efekt głębi i trójwymiarowości.  Uszczerbki farby robię w miejscach logicznych: tam, gdzie są realnie narażone na uszkodzenia. W przypadku pojazdu kosmicznego nie sposób nie fantazjować, dlatego nie spieram się przy poprawności ich umieszczenia :)

Naniosłem też ślady kosmicznych starć, jakie płatowiec doznał wg scenariusza i wyglądu w Przebudzeniu Mocy.  
 
 
foto z filmu STAR WARS. Przebudzenie Mocy
 
 
W tzw. międzyczasie dopracowałem elementy podwozia a właściwie płozy, na których spoczywa Sokół, gdy nie ma go w przestrzeni międzygwiezdnej.
 
Płozy urozmaiciłem malując je kolorem ciemnoszarym na zaaplikowany wcześniej lakier do włosów. Po wyschnięciu zdrapałem część farby, uzyskując efekt złuszczonej farby. Następnie całość przefiltrowałem natryskując kolor jasno szary (bazowy), uzyskując miękkie przejścia kolorów. Po zabezpieczeniu lakierem nałożyłem ciemnobrązowego washa aby na koniec wkleić w docelowe wnęki.
 
 
 
 
 
Po kilku dniach prac stwierdziłem, że Falcon jest dość odrapany.
Zabrałem się więc za kolejne upiększenia - tym razem okopcenia wydechów / jednostki napędowej i luków inspekcyjnych. Użyłem tu suchych pasteli Ammo MIG (odcienie od czerni po jasną rdzę) nanoszonych pędzlem. Jako medium użyłem białego spirytusu. 
 
Dodatkowo dodałem imitacje zacieków, które wykonałem farbami olejnymi dla plastyków (Talens) oraz gotowymi produktami Ammo MIG i AK Interactive. Odcienie: ciemny brąz, siena palona i szarości.
 
 
 
 
Podrasowałem też burty pojazdu.
Orurowania urozmaiciłem nadając różne odcienie brązów, żółci i koloru niebieskiego. Użyłem tu po raz kolejny farb olejnych, nakładając je poprzez nieregularne 'topowanie'. Całość rozmyłem białym spirytusem, dając ciekawe efekty.
 
Dokleiłem też rampę głównego włazu, która ma być w pozycji otwartej.  
 
 
 
 
 
  
Na tym kończę ten etap budowy Falcona.
W kolejnej części opiszę końcowe etapy prac tego ciekawego obiektu.
 
cdn.
 

poniedziałek, 11 stycznia 2016

U.S. 2 1/2 TON 6x6 AIRFIELD FUEL TANK, TAMIYA 1:48 (INBOX)

Przedstawiam kolejny inbox modelu kołowca w lotniczej skali (1:48). Tamiya wydała ten model jakiś czas temu (początek ub. roku) i wg mnie zasługuje na przypomnienie o jego obecności. Replika stanowi świetne uzupełnienie wszelkich tematów lotniczych w tej skali. Podziałka ta nie jest aż tak powszechna dla plastikowych modeli pojazdów kołowych, co zasługuje na wyróżnienie japońskiego produktu.
 
 
 
 
 
Zestaw zawiera model cysterny do obsługi alianckich lotnisk polowych, zabudowanej na popularnym amerykańskim mule roboczym okresu IIWŚ - GMC 6x6. W opakowaniu znajdziemy także  trzy (!) figurki obsługi w uniformach amerykańskich.  Kabina ciężarówki w tzw. wydaniu z twardym dachem.
 

 
Małe, zgrabne i estetyczne pudełko zawiera:
  •  pięć ramek z elementami w kolorze oliwkowo brązowym,
  •  mały arkusz kalkomanii
  •  instrukcję montażu wraz z dwoma schematami malowania 
  •  cienki, miedziany drucik oraz gumowy (imitacje przewodów)
 





 
 
Detale jak zwykle u tego producenta zachwycają: bardzo dobre odwzorowanie szczegółów charakterystyczne dla wyrobów TAMIYA. Nie ma też przesady w ilości elementów, które czasem mogą przytłaczać i zniechęcać do zabrania się za montaż  repliki.  Składanie tego zestawu to czysta przyjemność, o czym z pewnością wspomnę przy okazji relacji z budowy tego wozu.  
Jak już wspomniałem, model może być doskonałym uzupełnieniem wszelkich dioram lotniczych , w których pojawienie się cysterny świetnie uzupełni scenerię budowanej dioramy. 
 

sobota, 9 stycznia 2016

MILLENNIUM FALCON, BANDAI 1:144 (WORKSHOP) cz. 4

Po zakończeniu malowania detali i zwerniksowaniu czas na nanoszenie śladów eksploatacji.
Zacząłem od wpuszczeniu jasno szarej płukanki (gotowy produkt Ammo MIG) w boczne burty i wewnętrzne części korpusu. Dlaczego na tym etapie: łatwiej mi dojść do zakamarków przed złączeniem dwóch połówek korpusu gwiezdnego płatowca.
 
 
 
 
 
 
Po zakończeniu tych czynności złączyłem elementy kadłuba używając gęstego i mocnego kleju Tamiya Cement. Połówki można połączyć bez użycia kleju (jak cały model!), ale dla pewności i stabilności konstrukcji użyłem wspomnianego lepidła
 
 
 
 
 
Następnie wkleiłem element konstrukcji Sokoła z kokpitem. Po złożeniu mam zwartą, pełną konstrukcję modelu do której dokleić trzeba pozostałe, drobne elementy.
 
Dając czas na związanie kleju przystąpiłem do przygotowania płukanki do 'złoszowania' Sokoła. Płukankę przygotowałem w sposób tradycyjny posiłkując się farbami olejnymi dla plastyków firmy Talens. Chcąc uzyskać ciemnoszarą mieszankę użyłem kolorów: czerń, brąz Van Dyka, biel tytanowa i odrobina sieny palonej dla ocieplenia barwy. Medium jest biały spirytus, dobrze rozcieńczający olejne farby. Jego zaletą jak dla mnie jest szybkie parowanie, dając końcowy efekt po stosunkowo krótkim czasie.  
 
 
 
 
Z uwagi na gabaryty złożonego kadłuba, płukankę nanoszę obficie dość dużym,
płaskim pędzlem pokrywając całą powierzchnię modelu. Po naniesieniu na obie strony pozostawiam do wyschnięcia (na ok 2 - 3 godz.).
 
 
 
 
Po wyschnięciu płukanki wycieram duży jej nadmiar ręcznikami papierowymi i fragmentami tkaniny bawełnianej (np. fragmenty starej koszulki); zaletą tego jest brak wałkujących się fragmentów papieru, wchodzącego w zakamarki których nie mało w Sokole).
 
 
 
 
 
Detale wycieram wacikami higienicznymi do momentu uzyskania pożądanego efektu.  
Podobnie postąpiłem z pozostałymi detalami (elementy wieżyczek strzelniczych, osłony napędu).
Całość pozostawiam do dobrego wyschnięcia na ok 2 - 3 dni.
 
cdn.